Czasem pewnie słyszeliście takie hasła jak: „zaopiekuj się swoim wewnętrznym dzieckiem”, „przytul je”, „zadbaj o siebie”. U wielu osób takie sformułowania budzą irytację, poczucie infantylności albo opór. I choć gdzieś pod spodem możemy czuć, że „coś w tym jest”, to jednocześnie pojawia się myśl: jak właściwie mam to zrobić?

Dla wielu dorosłych ludzi ta koncepcja brzmi abstrakcyjnie, a nawet irytująco. Szczególnie gdy przez lata uczyli się być silni, radzić sobie sami, nie okazywać słabości albo dbać głównie o innych. W kontekście uzależnień ten opór bywa jeszcze silniejszy, bo przecież „problemem jest alkohol”, „problemem jest substancja” albo „problemem jest konkretne zachowanie”. A jednak bardzo często to nie sama substancja jest źródłem trudności, lecz sposób radzenia sobie z emocjami, którego nauczyliśmy się dużo wcześniej.

 

Czym jest koncepcja wewnętrznego dziecka i dlaczego bywa trudna do przyjęcia?

Koncepcja wewnętrznego dziecka jest metaforą zaproponowaną przez Carla Junga, a później rozwijaną m.in. przez analizę transakcyjną oraz terapię schematów. Opisuje ona to, w jaki sposób doświadczenia z dzieciństwa zapisują się w naszym systemie nerwowym, emocjach i schematach reagowania, które towarzyszą nam także w dorosłym życiu.

Dzięki tej metaforze łatwiej nazwać zjawiska trudne do uchwycenia:
– dlaczego w pewnych sytuacjach reagujemy nieadekwatnie do wieku,
– dlaczego czujemy silny lęk, wstyd lub bezradność,
– dlaczego powtarzamy te same zachowania, choć racjonalnie wiemy, że nam szkodzą.

Dla wielu osób koncepcja wewnętrznego dziecka bywa trudna do przyjęcia, bo nikt nie nauczył ich, jak się sobą opiekować. Nie mieli wzorca dorosłego, który regulował emocje w zdrowy sposób, stawiał granice, nazywał uczucia i dawał poczucie bezpieczeństwa. W dorosłości pojawia się więc frustracja: „wiem, że powinienem zadbać o siebie, ale nie wiem jak”.

 

 

Wewnętrzne dziecko a uzależnienia – jak powstaje mechanizm ucieczki

W kontekście uzależnień wewnętrzne dziecko często ujawnia się w momentach silnego napięcia emocjonalnego. To wtedy uruchamiają się stare schematy: lęk, bezradność, wstyd, poczucie bycia niewystarczającym albo zagrożonym. Dorosła część osoby teoretycznie wie, jak „należałoby” zareagować, ale emocjonalnie sytuacja przeżywana jest jak kiedyś – w dzieciństwie.

Jeśli w przeszłości nie było dorosłego, który pomógłby regulować emocje, naturalne staje się szukanie zewnętrznych sposobów ukojenia. Alkohol, substancje psychoaktywne, kompulsywne zachowania czy inne formy ucieczki zaczynają pełnić funkcję, której kiedyś nikt nie spełnił: dają chwilowe rozluźnienie, odcięcie od napięcia, poczucie ulgi lub kontroli.

Przeczytaj również: Nałogowe regulowanie emocji – czym jest i jak je rozpoznać?

 

Przykład z życia

Krzysztof w pracy za każdym razem, gdy szef podnosi na niego głos (często bez powodu), ma wrażenie, jakby zapadał się w sobie. Nie potrafi nic powiedzieć, czuje ucisk w klatce piersiowej, chciałby się obronić, ale zamiast tego idzie do łazienki, myje twarz i w milczeniu przełyka gorzkie słowa. Jedyną reakcją, jaka przychodzi mu do głowy, jest złość albo płacz.

Wieczorem, żeby się „rozluźnić”, sięga po alkohol. To moment, w którym napięcie na chwilę puszcza.

Choć Krzysztof brał udział w kursach asertywności i wie, jak powinien zareagować, w podobnych sytuacjach wciąż zachowuje się tak samo. W takich chwilach emocjonalnie czuje się jak dziecko – bezbronne, przestraszone i pozbawione wpływu.

 

Co może stać za taką reakcją?

W trakcie terapii Krzysztof mógłby odkryć, że jego reakcje są związane z doświadczeniami z dzieciństwa. Gdy miał kilka lat, każda pomyłka kończyła się krzykiem, groźbami lub karą. Nie było przestrzeni na emocje, tłumaczenie ani wsparcie. Płacz i złość były zabronione.

Schemat ten utrwalił się poprzez wielokrotne powtarzające się sytuacje. Nikt nie zaopiekował się emocjami i potrzebami małego Krzysztofa, więc dorosły Krzysztof – nieświadomie – przenosi ten wzorzec w dorosłe życie. Alkohol staje się sposobem regulacji napięcia, którego nie potrafi rozładować inaczej.

 

Wewnętrzne dziecko a nawroty w uzależnieniach

Wiele nawrotów w uzależnieniach nie wynika z braku silnej woli, ale z nagromadzenia nieuregulowanych emocji. Gdy wewnętrzne dziecko, wcześniej niezaopiekowane, zostaje „uruchomione” przez stres, konflikt, krytykę czy poczucie odrzucenia, pojawia się silna potrzeba natychmiastowej ulgi. Substancja lub nałogowe zachowanie znane są jako szybki i dostępny sposób poradzenia sobie z tym stanem.

Bez pracy nad emocjonalnym podłożem uzależnienia, samo „nieużywanie” bywa bardzo trudne do utrzymania.

 

 

Jak praca z wewnętrznym dzieckiem pomaga w terapii uzależnień?

Zaopiekowanie się wewnętrznym dzieckiem w dorosłym życiu nie oznacza bycia infantylnym, naiwnym ani „ciągle szczęśliwym”. Chodzi raczej o rozwijanie wewnętrznej równowagi i zdolności do zauważania swoich reakcji:

 

      • dlaczego reaguję właśnie tak?

      • co się we mnie uruchamia?

      • jakiej potrzeby nikt w dzieciństwie nie zauważył?

    • jak mogę zadbać o siebie dziś, jako dorosły?

 

 

Sposoby pracy z wewnętrznym dzieckiem

 

      1. Uświadom sobie, jakie potrzeby miałeś jako dziecko i które z nich nie zostały zaspokojone.

      1. Małymi krokami ucz się rozpoznawać swoje potrzeby w dorosłym życiu.

      1. Spróbuj spojrzeć na swoje reakcje z empatią – bez oceniania i krytyki.

    1. Zastępuj stare schematy nowymi sposobami regulacji emocji, opartymi na trosce i uważności.

 

 

 

Na zakończenie

W pracy nad uzależnieniem często nie chodzi wyłącznie o samą abstynencję, ale o nauczenie się nowych sposobów radzenia sobie z emocjami, które kiedyś musiały zostać stłumione lub zignorowane. Koncepcja wewnętrznego dziecka pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego w trudnych momentach sięgamy po znane formy ucieczki i co tak naprawdę próbujemy nimi zagłuszyć.

To nie słabość. To sygnał, że gdzieś w nas nadal czeka część, która potrzebuje bezpieczeństwa, zrozumienia i realnego wsparcia.

 

Autor: Katarzyna Liptak

Specjalista psychoterapii uzależnień

 

Katarzyna Liptak

Specjalista psychoterapii uzależnień